Przy bramkach we Wrocławiu czasem ustawiają się w godzinach szczytu samochody, aby zapłacić za przejazd. To wtedy najczęściej okazuje się, jak bardzo zestresowanym narodem są polscy kierowcy oraz ile tak naprawdę drzemie w nich kultury. Osoby pracujące na tym stanowisku rzadko kiedy mają dobry dzień czy wychodzą z pracy zrelaksowani. Zarobki – również niewielkie. Jak wygląda praca inkasenta na bramkach z bliska?

Co musi znosić pracownik kasy na bramce?

Nie zawsze na bramkach wpuszczających czy wypuszczających z autostrady panuje spokój i harmonia. W godzinach szczytu, kiedy kierowców jest najwięcej, jedna kasa podczas godziny jest w stanie przepuścić nawet 200 samochodów. Średnio zaś przepuszcza około 160 samochodów. I różnych kierowców. Wielu kierowców ma tendencje do wyżywania się oraz wyładowywaniu swoich frustracji właśnie na inkasentkach siedzących w okienku. Zdarza się, że poziom furii kierowcy jest tak duży, że jest w stanie rzucić bilonem, napluć na osobę siedzącą w okienku, wyzywać ją, a nawet oblać wodą z butelki.

Mocne nerwy

Oczywiście kasjerowi czy kasjerce nie mogą puścić nerwy i w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji musi zachować zimną krew. Samochodów jednak przybywa w takim tempie, że nawet najlepsi inkasenci nie są w stanie nadążyć za sprawnym i bieżącym obsługiwaniem podróżnych. W przyszłości ich manualna praca ma zostać zastąpiona automatycznym bądź manualno-automatycznym systemem. Póki co inkasentka na autostradzie jest w stanie zarobić 1800 złotych, kierownik ponad 2000 złotych.